wtorek, 21 stycznia 2014

Coś z czegoś :)

Wielką sztuką jest zrobić coś z niczego. Ja postanowiłam zrobić coś z czegoś :) Co roku w firmie, w której pracuję (tak, tak wynajem kontenerów) zamawiam kalendarze trójdzielne, które pakowane są w kartonowe koperty. Kalendarze te rozdajemy oczywiście klientom, ale część wieszamy również w biurze. Tym sposobem co roku zostaje kilka biednych, samotnych kopertek, które wołają "zabierz mnie, zabierz". Jako że mam bardzo miękkie i dobre serduszko - kartoniaki przytaszczyłam do domu.



Nie wiem, czy zgodzicie się z moją tezą, że w wynajmowanych mieszkaniach dochodzi do zakrzywienia czasoprzestrzeni? Czaso - bo zazwyczaj wynajmuje się to mieszkanie dłużej niż się początkowo zamierzało, a przestrzeni bo każde wynajmowane cztery kąty są za małe i nigdy nie mogą pomieścić wszystkich rzeczy lokatora. Moje tak ma... Na biurku powoli (raczej z prędkością światła) już nie widać wolnego miejsca. Świetnie jest to uchwycone na fragmentach zdjęć powyżej, których już nie usuwałam. Stemple, washi tape'y, 20 par nożyczek dekoracyjnych, wstążki, skrawki wzorzystych papierów i pisaczki, mazaczki, flamasterki (wiem, wiem jeszcze tyle asortymentu do kupienia!). Do tego dochodzi zbieractwo wszystkich odpadków, które kiedyś może wykorzystam (ta wstążka z dzieciństwa na pewno się kiedyś przyda!). Postanowiłam więc powoli (raczej w prędkością żółwia) wziąć się za organizację craftowego bałaganu. Z potrzeby serca stworzyłam więc takie segregatory / organizery na dokumenty. Połączyłam je w pary bo skrawków, odpadów i malowideł posiadam... troszkę.



Wszystko fajnie, wszystko pięknie, ale segregatory były za wysokie i nie mieściły się na półce. Pewnie można byłoby to sprawdzić przed montażem organizerów - ale kto by tam robił takie rzeczy? :D Za niska półka to jednak nie orkan Ksawery, żeby nie można było z nią wygrać (więcej o tej meteorologicznej historii przeczytacie tutaj). Po przearanżowaniu regału można było spokojnie (na całe gardło) rzec ZWYCIĘSTWO!

 

To nie koniec zabawy z segregatorami, bo jak widzicie trochę kopert mi jeszcze zostało i miejsce na (nowej) półce też jest. Tymczasem możecie podziwiać moją biblioteczkę :D

Miłego czytania!

16 komentarzy:

  1. Świetnie wyglądają te Twoje organizery :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny pomysl z wykorzystaniem tych kopert! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym je pomalowała, ale na biurku nie ma miejsca na takie ekscesy :) ani na farby :/ i jak tu żyć Panie Premierze?! Jak żyć?! ;)

      Usuń
  3. SUPER pomysł! Muszę zapytać męża, czy nie ma w pracy zbędnych kopert tego typu, przydałyby się przy wiosennych porządkach, oj przydały :-)
    Pozdrawiam :-)

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można je też wykorzystać jako opakowanie do prezentów :) kilka mi się przydało na boże Narodzenie!

      Usuń
  4. Super wyszło. Szkoda, że nie białe kartony, bo by lepiej było widać te piękne kolorki naklejek ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i super! Ja też uwielbiam tak kombinować i recyklingować :P
    A co do kooru - to taki kolor tekturki jest teraz bardzo modny :)
    Uściski*

    OdpowiedzUsuń
  6. znam to zakrzywienie czasoprzestrzeni :) oj dobrze znam

    OdpowiedzUsuń
  7. O! I te kartono-organizery bardzo fajny efekt dają!ś ś śśliczne wyjszły!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale pieknie je podrasowalas!

    OdpowiedzUsuń

Follow Me