Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing partyzancki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing partyzancki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2014

Świat nie jest takim jakim się wydaje... czyli Iluzja c.d.

Dzisiejszy post stanowi kontynuację wpisu pt. Iluzja. Jeśli go nie czytaliście zapraszam tutaj: klik

Po pierwsze chciałam się z Wami podzielić kolejną niestandardową reklamą portalu pracy - tym razem indyjskiego Naukri.com, podkreślającą skuteczność tego serwisu.

Jako że przykłady ciekawych reklam zbieram od lat nie jestem w stanie powiedzieć skąd mam zdjęcia z dzisiejszego posta. Nie udało  mi się znaleźć żadnego konkretnego źródła - tylko odtwórcze wpisy.

Po drugie, chciałam Wam przedstawić jeszcze jedną reklamą (a raczej cały koncept), która wryła mi się w pamięć na początku mojej marketingowej drogi. To kreatywne reklamy na cieżarówkach czyli tzw. truckvertising. Wykorzystując odpowiednią perspktywę można stworzyć prawdziwe cuda!

Nie dajcie się zwieść reklamie nawet, jeśli będziecie przekonani, że to, co widzicie, jest prawdziwe…Część kreacji to za pewne tylko zabawy z Photoshopem, ale każdy z tych projektów mógłby zaistnieć w rzeczywistości. 

Gdzie jest kierowca?

Tył pojazdu wygląda niepozornie – białe litery na czerwonym tle układają się w znane hasło reklamowe – „Czas na przerwę, czas na Kit Kat”. Jeśli jednak wyprzedzimy ogromną ciężarówkę zobaczymy szokujący obrazek. Kierowca zamiast siedzieć za kierownicą, wyleguje się na hamaku i zajada batonika.


Oko w oko z King Kongiem.

Na zachodzie, narzędzia niestandardowego marketingu często stosuje się przy okazji promocji hitów kinowych. Podobnie było w przypadku „King Konga”, gdzie wizerunek legendarnego goryla umieszczono na tirach. Tył pojazdu wygląda jak standardowy plakat promujący film. Jednak każdy, kto spróbuje wyprzedzić tira, zda sobie sprawę, że samochód stał się mobilną klatką i transportuje wielkiego goryla. Zapewne na plan zdjęciowy... Czy taka reklama przekonałaby Was do pójścia do kina? 


Bezpiecznie na drogach.

Rząd Alberty (prowincja Kanady) użył iluzji do poprawy bezpieczeństwa na drogach. W końcu wypadki drogowe wpływają także na rodziny ofiar i sprawców takich zdarzeń. Mimo iż jesteśmy sami w samochodzie, nasze rodziny jadą tak naprawdę z nami "na jednym wózku". Rząd Alberty przypomina więc aby zawsze zapinać pasy, sprawdzać regularnie hamulce i nie jeździć kiedy jest się zmęczonym. Kreacja stworzona przez agencję Calder Bateman Communications z Kanady.


Dobrze się składa, że jest Algeco!

Pracując w firmie zajmującej się wynajmem kontenerów miałam okazję wprowadzić odrobinę własnej "iluzji" w życie. Moim zadaniem było przygotowanie plandek ochronnych stosowanych podczas transportu modułów. Wybór był dla mnie oczywisty. Pomysł w głowie był przecież od wielu lat. Trzeba go było tylko teraz zrealizować. Wzięliśmy się ostro do pracy. Przygotowaliśmy modelowy kontener i przetransportowaliśmy go w malownicze miejsce, gdzie miała się odbyć sesja zdjęciowa. Zaaranżowałam dwa pomieszczenia, które najczęściej wynajmujemy tzn. biuro i szatnię. Zaangażowałam statystów do zdjęć czyli naszych pracowników :) ponieważ ludzie (twarze, postacie) bardziej przyciągają uwagę. Zdjęcia zostały zrobione, teraz tylko odpowiednie wymiarowanie i do druku! 

Tak wyszły zdjęcia:


Tak wygląda plandeka zawieszona już na kontenerze:


Jesli zobaczycie taki samochód w trasie, koniecznie dajcie znać! :)

Pozdrawiam
Ania

środa, 8 stycznia 2014

Iluzja

Jak mawiają uliczni kanciarze ręka szybsza jest niż oko. Generalnie oko ludzkie to bardzo ułomny narząd, ale jakie można dzięki temu zrobić nośniki marketingowe! Jakie reklamy!

Pamiętam pierwszą reklamę opartą na złudzeniu optycznym, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Kampanię tę stworzył niemiecki portal Jobs In Town (odpowiednik Pracuj.pl), a ich hasło „Życie jest zbyt krótkie na niewłaściwą pracę!” krzyczało z nośników takich jak bankomaty, automaty do kawy, do zdjęć, dystrybutory benzyny itp.

Pewnie kojarzycie te reklamy, zdobyły bardzo dużą popularność, a nawet Brązowego Lwa na Międzynarodowym Festiwalu Reklamy Cannes Lions (nie ma to jednak jak Noc Reklamożerców w Multikinie klik)

Na ścianach urządzeń, które towarzyszą nam w codziennym życiu naklejone zostały obrazy iście z obozów pracy we Włoszech. Zamiast stosów kabli i elektroniki, wnętrze ukazywało zamkniętego człowieka, który zapracowuje się „na śmierć”. Brudny, smutny, zmęczony i bez perspektyw na poprawę swojego losu. Kampania ma prosty, ale i mocny przekaz  skłaniający do przemyśleń. Pracuj.pl również chce nas do tego skłonić, szkoda, że w mniej ciekawy sposób. Reklamy Jobs In Town na pewno kojarzycie. Oto kilka z nich:

http://www.jobsintown.de

http://www.jobsintown.de

http://www.jobsintown.de

Mało kto jednak wie, że kolejną kampanią, którą przeprowadziła firma było przygotowanie fartuchów używanych w salonach fryzjerskich. Projekty fartuchów był oczywiście oparte na złudzeniu optycznym dzięki czemu klienci mogli wczuć się w przedstawicieli różnych zawodów np. w siostrę zakonną, sprzątaczkę, czy rzeźnika.

http://www.jobsintown.de

http://www.jobsintown.de

 
http://www.jobsintown.de

Wykorzystanie fartuchów super, ale dlaczego bycie rzeźnikiem, sprzątaczką czy zakonnicą miałoby być kiepską pracą? Niejedni mogliby sie poczuć urażeni. To jednak nie koniec. Najbardziej prowokującym pomysłem na jaki wpadła ta niemiecka firma to projekt wejścia na targi pracy. W dużym formacie pokazali jak najczęściej robi się karierę. Oczywiście portal jobsintown.de jest alternatywą :) szczerze to to działanie już mi się nie podoba.

http://www.jobsintown.de

Jak Wam podoba się ta kampania? Jestem ciakwa Waszych opinii!


środa, 4 grudnia 2013

Klątwa Ochobo

Tytułem wstępu chciałam powiedzieć kilka słów o kanonie piękna japońskich kobiet.

Kobieta idealna to kobieta - dziecko. Taka europejska lolitka. Szczupła sylwetka, długie nogie, nieduże stopy i wielkie oczy. W Japonii robi się wszystko by jak najdłużej podtrzymać efekt dziecięcego wyglądu, przeznaczająć na to oczywiście ogromne ilości pieniędzy. I tak:

1. Oczy
Tutaj mamy problem bo jak zrobić z małych, skośnych, japońskich oczek wielkie, błyszczące OCZY?
- Wersja dla ubogich: makijaż, sztuczne rzęsy, odżywki, soczewki, podklejanie powieki specjalnym klejem, żeby odsłonić więcej gałki ocznej, a do tego sugestywne zdjęcia "przed" i "po". I biznes się kręci. 
- Wersja dla bogatych: operacja plastyczna powiek - czyli usunięcie fałdki na powiece.

Źródło: http://krainadefantasia.blogspot.com

2. Zęby
Jakie zęby mają dzieci? Krzywe :) Japonki nie prostują swoich krzywych zgryzów, gdyż kojarzą im się z dziecinnością i niewinnością. Ale, ale! Jedynki muszą być proste! Krzywizna dozwolona jest od dwójek wzwyż. Słyszałam o dziewczynach, które z platonicznej miłości do Agnieszki Chylińskiej robiły sobie w gabinetach dentystycznych szczerby między zębami. W Japonii mamy coś podobnego.
- Wersja dla ubogich: sztuczne krzywe zęby
- Wersja dla bogatych: permanentny zabieg wykrzywiający 


Źródło: www.papilot.pl

3. Usta i uśmiech
Przechodzimy do sedna dzisiejszego wpisu. Japonka idealna powinna być niewinna i delikatna. Uśmiech ma być nieśmiały, bez nadmiernego otwierania ust i eksponowania krzywych zębów. (Po co je wykrzywiać jak nie można ich pokazywać?). Te drobne, ściągnięte usteczka jak się okazuje mają swoją nazwę, która brzmi ochobo. Zasada jest taka, że jak otwierasz szeroko usta to zasłaniasz je ręką. Tak jak mój wujek gdy dłubie w zębach. Nikt przecież nie chce oglądać takich scen prawda? Pozdrawiam wujka. Czasem jednak nie da się uciec od takiego widoku np. podczas jedzenia hamburgera. Nie takiego z McDonalda bo one tylko na reklamie wyglądają na duże, ale takiego z japońskiej sieci fast-food Freshness Burger. 

Cóż ma zrobić ta idealna japońska kobieta w takiej sytuacji? 
Po pierwsze nie jeść hamburgera - ideał jest przecież szczupły. 
Jeśli jednak nie jadła nic od tygodnia, a czasem jednak jeść trzeba i Freshness Burger jest jedyną żywieniową oazą w promieniu 10 km to jest rozwiązanie! Liberation wrapper - w wolnym tłumaczeniu wyzwalające opakowanie zaprojektowane przez agencję Dentsu Tokyo. Odtąd możesz japońska kobieto jeść swobodnie (i uwolnić swe zwierzęce instynkty), bo ewentualni obserwatorzy widzą tylko nadrukowany przemiły dziewczęcy uśmiech. 

Źródło: www.marketing-news.pl
 
Możecie się śmiać, ale sprzedaż klasycznego burgera wśród pań skoczyła o 213% w ciągu miesiąca. Do tego szum w mediach społecznościowych i telewizji. Niech żyje ambient media! Niech żyje!

Follow Me